Tuły  Laskowice Oś

Wydarzenia, zdjęcia, historia, ludzie

 
 
Strona Główna
Galerie zdjęć
Parafia
Tuły
Kościół
Zdjęcia kościoła
Historia
Zamek
Młyn
Laskowice
Nowy kościół
Stary kościółek
Mumia
Historia
Zdjęcia
Stare pocztówki
Tuły
Laskowice
Ludzie:
Powołania
Proboszczowie
- ks. Skrobek
- ks. Kwapis
- ks. Kała
Sołtysi
Przyroda
Mapy
Ciekawe strony
Archiwum
Księga gości
Kontakt


"Skarb" laskowickiego kościółka



Stary drewniany kościółek w Laskowicach stoi na niewielkim wzniesieniu w otoczeniu wiekowych drzew. W tym samym miejscu przed kilkoma stuleciami stała już drewniana leśna kaplica, która w 1685 roku została rozebrana.
Wnętrze dzisiejszej świątyni, zbudowanej w 1686 roku ukształtowane jest w stylu barokowym.
Znawcy i badacze sztuki w murach tej świątyni na próżno mogliby poszukiwać czegoś cennego i wartościowego. Pomimo braku złotych naczyń liturgicznych oraz wyniosłych dziel sztuki kościółek ten kryje w sobie niespotykany w okolicy skarb, dotychczas nie odkrytą tajemnicę.
W nawie, po lewej stronie, prawie w samym środku świątyni podłogą zdradza wejście do podziemia, w którym mieści się niewielkie pomieszczenie, do którego prowadzą pokryte piaskiem i kurzem czasu schodki.
W pomieszczeniu tym czas jakby się zatrzymał.
Podłoga podziemia również nacechowana jest śladami wiekowego pyłu.
To właśnie w tej krypcie kryje się tajemnica laskowickiego kościoła - mumia, delikatne ciało kobiety. Rysy twarzy oraz pełne uzębienie zdradzają jej młody wiek.
Zmarła spoczywa w dobrze zachowanej dębowej trumnie. Ubrana jest w prosty, biały, XVII wieczny strój pogrzebowy, w jakich grzebano w tym stuleciu damy rodów szlacheckich.
Przy północnej ścianie grobowca leżą kości oraz części innej trumny. Według ustnych przekazów miała to być również mumia, która z powodu wpadającego przez małe okienko śniegu i deszczu do naszych czasów nie przetrwała.
Mimo dobrego stanu zachowania całego podziemia nie przetrwał w nim żaden ślad o danych zmarłych.
Przed I wojną światową prowadzone były badania tego zjawiska, które wstrzymała wspomniana wojna. Na podstawie danych znajdujących się w berlińskim archiwum stwierdzono, ze w tym grobowcu pochowano hrabinę Brygittę Buchta von Buchtitz (Buchticz) oraz jej matkę Reginę, sprowadzając ich zwłoki przed Trzydziestoletnią Wojną (1618 - 1648), młodszą z kobiet już w 1608 roku.
Ta informacja pokrywałaby się z ustnymi przekazami, które od dawna głosiły o pochówku sprzed wielkiej wojny.
Proponowano również przetransportować zmarłą do muzeum, jednak badacze zajmujący się tym przypadkiem odradzili tego zamiaru, argumentując to kruchliwością zmumifikowanego ciała.
Jak wykazały ówczesne badania ciało zmarłej nie zostało poddane balsamowaniu, lecz sprzyjające warunki powietrzne spowodowały naturalny proces mumifikacji.
Wśród mieszkańców Laskowic oraz okolicznych miejscowości mumia ta była od wieków źródłem najstraszliwszych opowieści. Określono ją mianem Laskowickiej Śmierci - Der Laskowitzer Tod.
Pojecie to musiało z pewnością wzbudzić zainteresowanie w nauczycielu Janskim, który w 1830 roku opisał w kronice szkolnej ten przypadek. Opierał się wtedy na ustnych wypowiedziach, pisząc, że mumia ta leży w tym grobowcu już więcej jak 130 lat i nazywana jest
"Der Laskowitzer Tod"
W ostatnich latach legendy o hrabinie oraz nieodzowny fakt jej istnienia wzmiankowane są w telewizji, radiu i prasie.

Legendy o Laskowickiej Śmierci

1.

Działo się to przed wielką wojną w roku Pańskim 1608, kiedy mieszkańców tych okolic dziesiątkowało morowe powietrze. Na swoje nieszczęście przejeżdżała przez Laskowice Brygitta Buchta von Buchticz ze swoją matką Reginą i cołfami, śpiesząc na pogrzeb krewnego. Zatrzymały się tutaj, aby przed nocą znaleźć schronienie, jak się okazać miało znalazły je w objęciach śmierci. Zmarły obie - córka i matka. Był to kwiecień lub początek maja. Pochowano je w grobowcu wymurowanym w podziemiu starej śródleśnej kaplicy.
Nic nie było by w tym ciekawego, gdyby nie fakt, że pochowane panie stały się łatwą przynętą dla złodziejaszków. Cóż w tym jednak dziwnego, czyż nie od wieków okradało się groby możnowładców i co bogatszych tego świata? Tak też się stało i w tym wypadku. Zaistniała sytuacja skusiła pewnego młodzieńca z wioski, który pod osłoną nocy wkradł się do krypty grobowej, aby wynieść z niej całe bogactwo pochowane razem z zmarłymi. Jakże musiał się czuć rozczarowany, gdy po otwarciu trumien niczego nie znalazł, oprócz jednego pierścienia wetkniętego na palec jednej z kobiet. Na nic nie bacząc zdjął ten pierścień, zamknął trumny i kryptę i czym prędzej udał się do domu. W następnym dniu podarował ten drogocenny prezent swej ukochanej. Ta z kolei z obawy przed rodzicami schowała gdzieś ten pierścień, z nadzieją, że za niedługo znów go wyjmie ze schowka, aby się nim nacieszyć. Niestety młoda dziewczyna nie przypuszczała, że tę złotą ozdobę widziała po raz pierwszy i ostatni. Tej samej nocy poczuła tylko chłodny podmuch, który się do niej przybliżył i ją ogarnął. Rankiem, kiedy promienie słońca rozświetliły izbę rodzina dziewczyny stała jakby w transie: ich córka leżała w swym łóżku, jednak z jej piersi było wyrwane serce, a całe ciało wysuszone było jak tabaka, ani jednej kropli krwi. Nie potrafiąc sobie tego wytłumaczyć, uznano to za czary i sprawkę złych mocy.
Z czasem dochodziło do podobnych wydarzeń coraz częściej, a nikt nie potrafił temu zaradzić do momentu, gdy ów złodziej o wszystkim opowiedział. Ale wtedy zrodziło się inne pytanie, dlaczego ten sam los spotkał pozostałe dziewczyny? Okazało się, że wszystkie, które zginęły były pannami, a idąc do kościoła siadały w ławkach nad grobowcem, w którym czyhała na nie klątwa hrabiny. Od tego dnia ani jedna panna nie zasiadła już w ławce nad kryptą, gdzie spoczywa Laskowicka Śmierć.

2.

Niedługo po tym – tak głoszą ustne przekazy – jak złożono w grobowcu doczesne szczątki zmarłych zjawił się w Laskowicach wspaniały pan, który w podwieczornej porze udał się do kościelnego z prośbą, aby otworzył mu drzwi kościoła i wejście do gruftu.
Oświetlając jego wnętrze pochodnią zszedł na dół, otworzył wieko trumny młodszej kobiety i ze łzami w oczach wypowiedział: "„"w takim stanie oto musiałem cię odnaleźć"”";. Zamknąwszy trumnę wyszedł z kościoła, wsiadł do zaprzężonego w konie powozu i odjeżdżając znikł we mgle.

3.

Jak to przy skubaniu pierza najstarsi opowiadali Laskowice miały tylko małą kaplicę. Na większy kościół ich nie było stać. Prosili wtedy pana, aby im pomógł, ale ten ich biczem odprawił. Usłyszała o tym grołfiunka, która była współwłaścicielką wsi i obiecała pomóc.
Niedługo po tej obietnicy zmarła w połogu jej córka i nowonarodzone dziecko. Pochowano ją wraz z dzieckiem w laskowickiej kaplicy. Dziecko włożono jej na lewe ramię i nałożono na nie prawą rękę zmarłej. W takiej pozycji spoczywa do dziś.
Niedługo po niej zmarła i jej matka, która również została pochowana w tym samym grobowcu, zostawiając w testamencie kapitał na budowę nowego kościoła.
Tak oto po wybudowaniu nowej świątyni mieszkańcy mieli pieniądze na jej wyposażenie.

4.

Jak to starziki usłyszały od swoich starzików, w laskowickim grufcie znajdowały się dwie mumie. Ta, która przetrwała do dziś oraz druga, której dziś widoczne są tylko już kości.
W takiej postaci przetrwały obie do wielkiej wojny, kiedy szwedzkie wojska plądrowały te ziemie, hańbiły kobiety i na ich oczach mordowały ich mężów. Nie czując szacunku przed świętością wtargnęli do śródleśnej kaplicy, aby ją ograbić z wartościowych przedmiotów. Gdy nic jednak w niej nie znaleźli dopatrzyli się wejścia do grobowca, do którego weszli.
W pierwszej trumnie stojącej naprzeciw schodów nic nie znaleźli. Więcej szczęścia mieli otwierając drugą trumnę, w której palce zmarłej przyozdobione były pierścieniami.
Na nic nie bacząc poobcinali jej palce, kradnąc te pierścienie. Sprofanowane zmumifikowane ciało się rozsypało. W tym samym tygodniu wśród stacjonujących żołnierzy wybuchła dziwna choroba, która wszystkich strawiła. Pochowani zostali w południowo – zachodniej części cmentarza, gdzie przez 200 lat nie wolno było nikogo grzebać.

Autorem tekstu jest Daniel Pach, >>>napisz.

 

© tuly.republika.pl - Zabrania się kopiowana i powielania zawartych materiałów bez zgody Administratora