Tuły  Laskowice Oś

Wydarzenia, zdjęcia, historia, ludzie

 
 
Strona Główna
Galerie zdjęć
Parafia
Tuły
Kościół
Zdjęcia kościoła
Historia
Zamek
Młyn
Laskowice
Nowy kościół
Stary kościółek
Mumia
Historia
Zdjęcia
Stare pocztówki
Tuły
Laskowice
Ludzie:
Powołania
Proboszczowie
- ks. Skrobek
- ks. Kwapis
- ks. Kała
Sołtysi
Przyroda
Mapy
Ciekawe strony
Archiwum
Księga gości
Kontakt

W 100 rocznicę urodzin
             ks. prob. Erharda Skrobka         

portret_ik.JPG

Mając 25 można interesować się historią, szczególnie tą dotyczącą własnego heimatu. Można tę historię również spisywać, aby przekazać ją następnym pokoleniom. Jednak zawsze ta historia dzielić się będzie na dwa działy: wydarzenia przez nas przeżyte i zdarzenia nam przekazane przez naszych przodków; ustnie lub pisemnie. W przeciągu ostatnich ośmiu lat wsłuchiwania się w opowieści ludzi żyjących w minionych "epokach" i spisywania tych wartościowych, przepełnionych własnymi przeżyciami zdarzeń szczególnie bliską postacią stała mi się osoba ks. prob. Skrobka. Tych kilka zdań poświęcam temu wspaniałemu człowiekowi, który swym intelektem daleko wykraczał poza granice swojej epoki.

Ks. Erhard Skrobek urodził 8 marca 1904 roku w Borysłowicach w powiecie kozielskim. Ojciec przyszłego księdza, Wilhelm był urzędnikiem państwowym. Matka, Hedwig zd. Cieślik zajmując się domostwem dbała o dobre wychowanie Hacika i o dwa lata młodszej jego siostry Margarety. Już od pierwszych lat dzieciństwa rodzeństwo Skrobków wykazywało zainteresowania muzyczne, czemu rodzice nie będąc przeciwni pomagali się mu rozwijać.

Młody Erhard zagubił się przeżywszy życiową tragedię. Wewnętrzny spokój i ukojenie bólu jak to przyzna po latach znalazł w służbie Chrystusowi.

Studia filozoficzno - teologiczne odbył na Uniwersytecie we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie otrzymał 14 lipca 1929 roku w Widnawie.

Po święceniach przez jeden rok 1931/32 pracował jako prefekt Małego Seminarium Duchownego "Gregorianum" w Głogówku, później 1934/36 był wikarym parafii św. Antoniego w Gliwicach. Z powodu choroby w latach 1938/41pozostawał bez posady i mieszkał u swojej matki w Raciborzu. W latach 1942/44 był adiutorem parafii Dobrzeń Wielki pod Opolem.

1 listopada 1944 został mianowany na proboszcza parafii Tuły, którą objął 6 listopada tegoż roku. Druga wojna światowa dobiegała końca. W grudniu 1944 obchodził po raz pierwszy ze swoją parafią Boże Narodzenie, które urozmaiciła jego siostra, przepięknie grając na organach. W styczniu 1945, kiedy front zbliżał się do Tuł i Laskowic mieszkańcy z obawy przed ostrymi starciami opuścili swoje domostwa udając się na ucieczkę. Także i ks. Skrobek nie chcąc zostać sam, opróżnił Tabernakulum, zabrał ze sobą monstrancję, kielichy mszalne oraz księgi metrykalne, wyjechał do Raciborza, swoich rodzinnych stron.

Po wkroczeniu czerwonoarmistów plebania została całkowicie spalona, tak samo większa część Tuł. Uszkodzony został również kościół tulski. Więcej szczęścia miały Laskowice, gdyż po kilku dniach mieszkańcy wrócili z Mańczoka do swych domów, gdzie zastali już Rosjan.

W czasie nieobecności ks. Skrobka parafią opiekował się proboszcz ze Starych Budkowic, ks. Heinrich Kocek, który do powrotu tulskiego farołża sprawował nabożeństwa w kościele w Laskowicach. Kiedy wojna się skończyła ks. Skrobek myślał o powrocie do swoich parafian, jednak jakieś przyczyny nie pozwoliły mu tego zamiaru urzeczywistnić. Przebywał w tym okresie w Zgorzelcu, pomagając powracającym uzyskać odpowiednie dokumenty. Kiedy Kuria Biskupia nalegała, by wrócił do Tuł, usłuchał i 22 grudnia 1945 powrócił, ale nie do Tuł lecz do Laskowic, gdyż z plebani pozostały zgliszcza. Z powodu uszkodzenia kościoła parafialnego pierwsze nabożeństwa odbywały się tylko w Laskowicach, dlatego pierwszą czynnością jaką powzięto było jak najszybciej zabezpieczyć i usunąć uszkodzenia. W lutym 1946 odbyła się uroczysta "Reconciliatio" tulskiej świątyni. Również w 1946 zabrano się do odbudowy plebani. Dnia 10 stycznia 1948 ks. Skrobek przeprowadził się z Trzebownie w Laskowicach do okazałego domu plebańskiego w Tułach.

Odtąd datuje się pomyślny rozwój życia parafialnego: w tym okresie zostaje odnowiona tulska świątynia; dokonano malowania wnętrza, zreperowano dach, uzupełniono też jak tylko szło paramenta.

Corocznie ks. Skrobek pielgrzymuje z parafianami na Górę św. Anny na trzydniowe obchody Podwyższenia Krzyża Św.. (zdjęcie obok, 1950r.)

W roku 1952, 11 lipca zmarła w wieku 46 lat ukochana i jedyna siostra ks. Skrobka, Margarethe Skrobek. Rozstanie to pogrążyło w wielkim smutku księdza i ich matkę. Odejście to odczuli i parafianie: odeszła utalentowana organistka, organizatorka chórku, który uświetniał większe uroczystości, oraz przedstawień teatralnych, które dzięki jej wkładowi i jej brata znane były poza granicami parafii.

W roku 1954 ks. Skrobek uroczyście obchodził jubileusz 25-lecia kapłaństwa. (zdjęcie obok) Dwa lata później z powodu niedomagań proboszcza utworzona została Rada Parafialna, w skład której weszli mieszkańcy Tuł i Laskowic.

Stan zdrowia ks. Skrobka pogarszał się z roku na rok, ze względu na co ks. bp Franciszek Jop powołał 2 lipca 1962 ks. Edmunda Kwapisa na adjutora w parafii Tuły. Ks. Kwapis opisał to następująco: " był to nieprzyjemny dzień w życiu osobistym ks. Skrobka. Sam proboszcz jak i część parafii obawiali się, że parafia jest za mała na dwóch księży. Proboszcz czuł się zagrożony w swych suwerennych sprawach, odczuwał wrażenie, że chce się go odstawić na boczny tor. Jednak dzięki dobrej woli obu stron czas wszystko uleczył, życie się unormowało i stało się dobrym. Jeden do drugiego się przyzwyczaił i jeden drugiemu zawierzył swój los".

W tym samym roku, 18 grudnia zmarła matka ks. Skrobka. Pochowana została na tulskim cmentarzu obok swej córki.

9 i 10 grudnia 1965 gościł w parafii obraz M.B. Częstochowskiej. W pamięci mieszkańców zachował się obraz ks. Skrobka z tych dni. 10 grudnia przyjechał jeszcze do Laskowic aby ze swymi parafianami powitać kopię w Laskowicach. Z zakrystii wyszedł wolnym chodem staruszek wspierający się na lasce, zgarbiony do połowy z opatrzonymi rękoma. Był to prawdopodobnie ostatni jego pobyt w kościółku w Laskowicach. Ostatnie miesiące swego ziemskiego życia spędzał już tylko w murach plebani. W kancelarii parafialnej przygotowano mu ołtarz i tabernakulum, gdzie codziennie mógł odprawiać Mszę Św.. Dla staruszek z Tuł, które mu w każdej Mszy towarzyszyły ustawiono ławki.

Pierwsze oznaki zbliżającej się śmierci dały się znać w niedzielę 6 lutego 1966, kiedy to w południe pamięć jego zawodziła i wtedy stan zdrowia z godziny na godzinę się pogarszał, tak że wieczorem tejże niedzieli pojechano do Chudoby po ks. Antona Mencla, by przyjechał przygotować ks. Skrobka na śmierć, ponieważ byli zażytymi kolegami. Sakramentu Chorych udzielił ks. proboszczowi ks. Heine z Kościelisk.

W poniedziałek 7 lutego chory stracił przytomność i zaczęła się jego agonia. Ks. Kwapis pisze:" ciężkie to były chwile dla chorego i otoczenia, kiedy bezradnie musiano się przysłuchiwać, jak chory świszczącym głosem chwytał powietrze". W nocy 9 lutego, 10 minut przed 1 ks. Skrobek zakończył swój ziemski żywot. Wiadomość o śmierci proboszcza parafia przyjęła z wielkim smutkiem. Liczne tłumy parafian przesunęły się przy trumnie zmarłego, oddając mu ostatni hołd. Pogrzeb ks. Skrobka na który mimo uciążliwej gołoledzi przybyło ok. 60 księży odbył się w Tułach 12 lutego 1966 r.. W uroczystościach pogrzebowych brał udział ks. bp Henryk Grzondziel, który odprowadził ks. Skrobka na wieczny spoczynek. Trumna z doczesnymi szczątkami proboszcza została złożona w grobowcu obok grobów jego matki i siostry.

slub_ik.JPG
wesele_ik.JPG

Kilka anegdot z życia ks. Skrobka

    1. Jak to się ks. Skrobek o istnieniu trzech Bogów dowiedział

Przygotowując kiedyś dzieci na katechizmie do pierwszej Komunii, ks. Skrobek zapytał kandydatów, czy wiedzą ilu mamy Bogów, a wtedy do odpowiedzi wyrwał się Paulek Gawlik i odpowiada: trzóch! proszę księdza. Ks. Skrobek zaczął się już w sobie śmiać i powiedział: dobrze Paulku, yno powiec jescy jaky to to są te Bogi. A Paulek jednym tchem odpowiedział: Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Matka. Rozgromiony tym proboszcz wśród śmiechu powiedział tylko, ja Paulek, Bóg Matka i przez całą lekcję nie mógł już zebrać myśli, bo co spojrzał na Paulka musiał się śmiać.

    2. O dobroci rodziny Skrobek

Rodzina ta mimo swej pozycji w społeczności zawsze była otwarta na drugich ludzi. Każdego przybysza gościnnie przyjmowano na farze wsłuchując się w jego potrzeby i troski. Niezależnie od wieku i stanu proboszcz i jego siostra z daleka wyciągali rękę pozdrawiając serdecznie każdego napotkanego na drodze człowieka. Gdy przejeżdżając przez wieś kolasą, ks. Skrobek zauważył gdzieś pracujących ludzi zatrzymywał się i pozdrawiając zapytywał o czynioną pracę. Niejednokrotnie zachodził do ludzi, aby napić się, gdy mu przyszła na to ochota siadłego mleka, lub maślanki. Spostrzegał też biedę i ubóstwo wśród swych owieczek: kilku rodzinom, którym groził głód pomagał jak tylko mógł materialnie, nie żądając zwrotu ani rozgłosu. Jego siostra zaprzyjaźniła się z wieloma młodymi kobietami, z którymi razem wystawiała przedstawienia teatralne.

    3. Wykraczając daleko poza swoją epokę

Ks. Skrobek żył w okresie, kiedy słowo "pojednanie" nie nosiło jeszcze w sobie tyle znaczenia co dziś, a świątynie katolików, protestantów i prawosławnych oddzielone były od siebie żelazną kurtyną. Jednak w parafii Tuły Ewangelicy przebywali na plebani, pomagali w pracach gospodarczych, wozili proboszcza kolasą i o dziwo służyli przy Mszy św. za ministrantów. Ks. Skrobek nie stawiał również barier gdy katolik brał ślub z prawosławnym: my i tak wierzymy w tego samego Boga.

    4. Jako duszpasterz

Wierni do dziś wspominają jego kazania, które poruszały nie tylko ciało ale i ducha. Ks. Skrobek był takim krasomówcą, że w ciągu pięciu minut zdołał ludzi rozweselić i zarazem wywołać z nich łzy. Był zapraszany na wiele odpustów i rekolekcje, na których głosił niepowtarzalne homilie. Wielu do dziś pamięta kazanie, w którym przywołał scenę z ostatnich chwil Titanika. Wtedy miał tak rozczulić ludzi, że byli pokryci gęsią skórką i nie potrafili uspokoić głośnego szlochu.
Ks. Skrobek nauczył również z pomocą swej siostry w Laskowicach śpiewu, tak że wierni śpiewali żywo, rytmicznie i melodyjnie. Ten śpiew był znany daleko poza granicami parafii, a wierni z poza parafii przyjeżdżając na odpusty nie potrafili nadziwić się tak wspaniałemu śpiewowi.

    5. Jako muzyk

Ks. Skrobek potrafił grać na 9 instrumentach muzycznych. W swej młodości grywał nawet w nocnych klubach, aby odciążyć matkę, zarabiał przez to na swoją naukę. Gdy przyszedł do Tuł, za organy zasiadła jego siostra. Przed każdą Mszą św. ćwiczyli razem z wiernymi śpiew ucząc przy tym nowych pieśni. Pewnego razu, był to odpust w Tułach, a siostra księdza już nie żyła, na organach grał jakiś "wyuczony" organista, niemiłosiernie fałszując i pinkając. W pewnym momencie ks. Skrobek znikł zza ołtarza (Mszę - Sumę sprawował kapłan gość) i po chwili organy zabrzmiały całą swoją duszą, tak, iż muzykę która w tej chwili zaczęła wszystkich przenikać dało się czuć w powietrzu, a wierni tylko jeden na drugiego z podziwem spoglądali, wymieniając między sobą dumny wzrok, że mają tak utalentowanego proboszcza.

    6. Ks. Kwapis o ks. Skrobku

W otrzymanym w roku 2001 liście, ks. Kwapis tak wspomina ks. Skrobka: był to ksiądz bardzo skromny, bez wielkich wymagań, umiał się cieszyć z tego co posiadał. Nie pragną żadnych zaszczytów i bogactw. Bardzo zgodliwy. Mogę to powiedzieć, bo przecież przez 4 lata byłem z Nim w Tułach. Był to wspaniały muzyk. Ponoć, jak mi sam opowiadał grywał w orkiestrze w Berlinie. Kiedy nad parafią patronat jeszcze mieli właściciele majątku - von Fürstenberg, to baron zapraszał proboszcza do zamku na koncerty fortepianowe lub skrzypcowe.

Autorem tekstu jest Daniel Pach, >>>napisz.

 

© tuly.republika.pl - Zabrania się kopiowana i powielania zawartych materiałów bez zgody Administratora